Szukaj na tym blogu

Translate

sobota, 12 sierpnia 2017

Mała Lunatyczka: Niewidzialność


Mała Lunatyczka siedziała wtulona w plusz zasłony, starając się wyglądać niewidzialnie. Ostatnio ciągle starała się wyglądać niewidzialnie. Wyglądanie niewidzialne stało się jej celem i radością, a rzeczy wyglądające widzialnie miała w głębokiej pogardzie.
— Co robisz? — zapytał Księżyc ostrożnie.
— Widzisz mnie?
— Oczywiście, czemu miałbym cię nie widzieć?
— Bo jestem niewidzialna — powiedziała Mała Lunatyczka i uśmiechnęła się swoim najbardziej niewidzialnym uśmiechem.
— Ale ja cię widzę — zasmucił się Księżyc, ale że był nieufny, pomyślał, że to jakiś podstęp. Postanowił więc zmienić taktykę:
— No wiesz, wydaje mi się, że jakbyś się robiła trochę niewyraźna — powiedział z zastanowieniem, patrząc na Małą Lunatyczkę półprzymkniętymi oczami.
— Naprawdę? — zdziwiła się Mała Lunatyczka i pomyślała, że Księżyc coś knuje.
— Tak, taka się robisz, robisz… Nie… Niewyraźna?
Mała Lunatyczka wzruszyła ramionami.
— Za dużo oglądasz telewizji — powiedziała.
— Niewyraźność to Rutinoscorbin likwiduje… A ja jestem NIEWIDOCZNA! — tupnęła nóżką…
Księżyc wszedł w swoją rolę:
— Oj, gdzie jesteś? Gdzie się podziałaś? I co tu tak strasznie tupie?
Mała Lunatyczka wyplątała się z zasłony i powiedziała ze złością:
— Wszystko popsułeś. A mogło być tak pięknie! Dlaczego wy nigdy nie wiecie, jak się bawić z małymi dziewczynkami? Jesteście starzy i nudni!
Księżyc posmutniał. Przecież tak się starał, gotów był udawać całą noc, że jej nie widzi. Spod powieki jego oka stoczyła się Smutna Gwiazdka i roztrzaskała na tysiące maleńkich łez na parapecie.
Ale Mała Lunatyczka tego nie zauważyła, bo była bardzo obrażona.
#opowiadania #AmeliaHoel #ebooki 

piątek, 11 sierpnia 2017

Wołowina na parze

Wołowina na parze
½ kg wołowiny na gulasz
20 pieczarek
1 łyżka sherry
1 łyżeczka soli
1 łyżka sosu sojowego
1 posiekanej dymki
Potnij mięso w poprzek włókien, w kawałki o boku trzy centymetry, natrzyj winem i sosem sojowym. Wyłóż do miski i wstaw do naczynia do gotowania na parze. Gotuj (pod przykryciem) cztery godziny na bardzo małym ogniu, co jakiś czas sprawdzając, czy nie wyparowała woda. Pieczarki umyj, odetnij trzonki, wrzuć grzyby do miseczki z wołowiną, zalej szklanką wody. Gotuj na parze pół godziny od chwili, gdy zagotuje się woda w misce. Kiedy sos jest ciemno brązowy, danie jest gotowe. Przypraw pieprzem i solą do smaku.

Przepis ten nie powinien nikogo dziwić. Większość gospodarstw domowych w Chinach posługuje się kuchniami węglowymi, kuchenki gazowe czy elektryczne są luksusem. Tradycyjne naczynia do gotowania, jak garnek czy koszyk do gotowania na parze, czy też gliniane miski, są na porządku dziennym, znacznie częściej stosowane niż można by sądzić po eleganckich porcelanowych zastawach, które spotyka się w chińskich restauracjach. Podobnie rzecz się ma z domowymi przyprawami. Zwykle są one wytwarzane w małych wiejskich gospodarstwach. Tak ma się rzecz z fermentowaną soją, której zalety poznali Chińczycy już dwa tysiące lat temu. Od tego czasu zdołali wyprodukować różne jej odmiany, o różnych walorach smakowych, a nawet kolorze.

Fragment pochodzi z książki :

poniedziałek, 29 maja 2017

Kuchnia kreolska

Wydawnictwo Ridero, jedna z większych platform selfpublishingu, wprowadziło na rynek ebooków - a także w wersji "druk na żądanie", książkę pt. Kuchnia kreolska. W czasach, gdy księgarskie półki, również te wirtualne, uginają się od poradników dietetycznych, lansujących często niezbyt zdrowe jedzenie, ta niewielka książka (174 strony w druku) oferuje mnóstwo przepisów dla zwykłego człowieka, a więc łatwych, niedrogich, szybkich i przede wszystkim smacznych. 

Kuchnia kreolska, choć egzotyczna z nazwy, wykorzystuje wszystkie ogólnie dostępne produkty spożywcze, choć czasem korzysta też z rzeczy, których Matka Natura poskąpiła krajom położonym w naszej strefie klimatycznej. Co jednak nie znaczy, że nie można ich dostać w polskich marketach czy na bazarkach. 



Miło poczytać o kuchni tak odległej, a zarazem tak bliskiej kulinarnym upodobaniom Polaków. Autor nie sili się na ich odchudzanie, nie próbuje też nam wmawiać, że naturalne tłuszcze są zabójcze dla zdrowia. Nie stroniąc od znienawidzonego przez polskich dietetyków smalcu i masła, przenosi do polskich kuchni zdrowe i urozmaicone przepisy kosmopolitycznej kuchni kreolskiej. Kuchni, która odzwierciedla charakter obszaru, na którym się narodziła: Luizjany. Znalazły w niej odbicie wpływy francuskie, hiszpańskie, włoskie, meksykańskie i amerykańskie, a także bliska obecność Zatoki Meksykańskiej i wielkiej rzeki Missisipi. 





Kup książkę w postaci drukowanej lub ebooka: Kuchnia kreolska

środa, 5 kwietnia 2017

Wiersze dla dzieci

Wiemy, że Amelia planuje większy zbiorek wierszy dla dzieci. Kiedy? Tego nie wiemy. Ale już dziś mamy dla was mały zbiorek trochę przewrotnych wierszyków, do ściągnięcia ze Smashwords, a więc w wielu wygodnych formatach, a do tego zupełnie za darmo.

wtorek, 28 marca 2017

Rękopis z gwiazd


Darmowe opowiadanko Amelii Hoel, można je ściągnąć, np. ze Smashwords. Zabawna historia dwóch przyjaciółek próbujących ogarnąć problemy ze spadkiem po babci jednej z nich - mieszkaniem. Duśka pojawia się w kilku opowiadaniach Amelii, zawsze jako osoba co najmniej roztrzepana. Opowiadanie nie pretenduje do wielkiej literatury, ale daje chwilę wytchnienia. Mniej więcej czternaście stron. 

Fragment:

"Zaczęło się od tego, że wyprowadziła się ta blondynka, co wynajmowała mieszkanie po babci. I zaczęła się prawdziwa gehenna. Mieszkanie ładne, trzy pokoje, taras, widne, no i dzielnica niezła, bo Saska Kępa. A mnie się wszystko wali – sami wiecie jak to jest: otwierasz skrzynkę pocztową, a tam same rachunki. Jednym słowem cena nie była wygórowana, bo mi okropnie zależało. A tu jak na złość, chętnych nie ma, a jak są, to jacyś dziwni. Wydawało mi się, że to idealne mieszkanie dla zwykłego małżeństwa, dajmy na to z dzieckiem lub dwójeczką, a tu tymczasem albo przychodzi trzech panów i jedna pani, albo dwie... dojrzałe i wiotki młodzieniec... Ja tam nie wnikam, ale po piątej wizycie, po której zostało mi tylko zmywanie babcinych filiżanek, miałam dość. A jeszcze Duśka za każdym razem komentowała: 

– Rany boskie, dziewczyno, toż to Sodomia i Gomoria. Z kim ty się zadajesz? Niech cię Bóg broni wynajmować takim mieszkanie po babci! 

Bóg najwyraźniej bronił mnie z całej siły, bo ewentualni kandydaci sami rezygnowali jeden po drugim. A stos niezapłaconych rachunków na biurku rósł z każdym dniem. No i kiedy już całkiem straciłam nadzieję, a ostatnie ogłoszenie dawno przebrzmiało bez echa i planowałam zamknąć babcine mieszkanie na cztery spustu, a potem wybrać się na długi spacer po bulwarach, z nadzieją, ze mnie tam ktoś zamorduje i będę wreszcie miała święty spokój, no więc właśnie wtedy usłyszałam delikatne skrobanie do drzwi. Pobiegłam w podskokach, jak dziewczynka, tknięta jakimś miłym przeczuciem. 

– Otwieram! Otwieram! – wołałam już z pokoju, w obawie, że nie zdążę i ostatnia deska ratunku odpłynie."

środa, 22 marca 2017

Nowe szablony Bloggera

Po wielu latach zastoju moja ulubiona platforma blogowa jakby się przebudziła. Ktoś sprytny pomyślał, że wypadałoby dać użytkownikom-laikom jakieś nowe szablony. Nowe w znaczeniu "nowoczesne". Są cztery nowe style, w dużym stopniu modyfikowalne, a więc Blogger kontynuuje chlubną tradycję dawania autorowi narzędzi do ręki.
Najciekawszy wydaje mi się styl dla fotografów - Emporio, w którym na stronie głównej wyświetlane są miniaturki obrazów dodanych w postach. Tego zawsze brakowało, miał to Wordpress, mieli inni - a Blogger nie. No to nareszcie nadrobili to zapóźnienie. Dla Epublikatora spodobał mi się styl "Ciekawy", bo przyciąga uwagę wyróżnieniem najnowszego postu.
Dopiero przyglądam się możliwościom nowych szablonów. Już zauważyłam, że indeksowanie etykiet albo nie działa, albo jest bardzo opóźnione. Spróbowałam wybrać posty z etykietą "ciekawostki" (ten post taką otrzymał), a wtedy wyświetla mi się, że takich postów nie ma. Sprawdziłam, że indeksowanie nie działa w dwóch stylach: Ciekawym i Emporio. Dlatego przestawiłam Epublikatora na "Soho".

czwartek, 16 marca 2017

Sellfy - twój sklep online (odc. 1)

Długo szukałam takiego serwisu w Internecie, w którym można za darmo, lub za bardzo przyzwoitą cenę, sprzedawać tzw. "digital goods", czyli po prostu pliki cyfrowe. 
Powiedzmy sobie szczerze: jeśli masz kasę, to po prostu znajdziesz sobie jakiś dobry sklep internetowy, albo zamówisz stronę u webmastera. Takich ofert jest mnóstwo. 
Sporo jest też darmowych ofert umożliwiających sprzedaż rzeczy namacalnych - ot takich jak drukowane książki lub wydruki fotografii, często w stosownych ramkach na dodatek. 
Ale załóżmy, że nie masz kasy, a chcesz sprzedawać własne ebooki? I to nie przez księgarnię, która zawsze narzuca jakąś marżę, ale po prostu sam, na własną rękę, za kwotę, która wydaje ci się przyzwoita. Oto moja propozycja:


Sellfy.com udostępnia dwie opcje: bezpłatną i płatną co miesiąc. Ta pierwsza pozwala sprzedawać co najwyżej 5 plików cyfrowych, co oczywiście jest mało w wypadku pojedynczych fotografii, ale już wcale nie tak źle, gdy w grę wchodzą pakiety obrazów lub ebooki, albo pakiety tematyczne dokumentów. 
Dziś, to jest w marcu 2017 cena usługi miesięcznej wynosi 15 dolarów, a od sprzedaży pobierane jest 2% (w wersji darmowej to 5%). Poniżej możesz porównać obie oferty. Jest trochę różnic, m.in. to, że płatności w darmowej można wykonywać tylko w obcej walucie, a w wersji płatnej można wybrać polski złoty. Ponieważ jednak uważam, że i tak najlepiej jest korzystać z PayPala, a ten serwis płatniczy przelicza ceny po bieżącym kursie i od ręki, więc osobiście mnie to nie porusza i nadal najważniejsza jest dla mnie liczba produktów. 
Działanie Sellfy.com w praktyce możecie obejrzeć na przykładzie mojego sklepiku (https://sellfy.com/IzaWaliza). Chwilowo mam w nim tylko jeden produkt, który oczywiście wam polecam... :)

Mała Lunatyczka: Niewidzialność

Mała Lunatyczka siedziała wtulona w plusz zasłony, starając się wyglądać niewidzialnie. Ostatnio ciągle starała się wyglądać niewidz...