Szukaj na tym blogu

Translate

środa, 15 marca 2017

"Lato" - Edith Wharton - dlaczego po polsku?

Pierwsze wydanie "Lata" po polsku
KUP EBOOK
Jestem przekonana, że w czeluściach Domeny Publicznej kryją się jeszcze setki ciekawych książek, które czekają na przetłumaczenie na język polski. Na przekład nowoczesny, zgodny z zasadami współczesnej pisowni. Nie da się, przecież, ukryć, że język się zmienia, ewoluuje, wiele książek kiedyś przetłumaczonych to dziś nic więcej jak literackie ciekawostki, takie językowe wraki, które fajnie się ogląda i zwiedza, ale w których zadomowić się nie można, bo są po prostu niewygodne. 

I nie chodzi tu o taki przekład, który całkiem zmieni klimat i przesłanie książki. Nie, nawet książka napisana nieco archaicznym językiem da się tak unowocześnić, by można ją było czytać bez ciągłego sięgania do słownika i odnośników, bowiem tę robotę wykonuje za nas tłumacz. To on nieustannie przegląda słowniki i zasoby własnej pamięci w poszukiwaniu najlepszych współczesnych odpowiedników słów, których już się nie używa. On zmienia też kolejność słów w zdaniu, pozbywając się niemieckich i rosyjskich naleciałości, które tak bardzo "zaśmieciły" niektóre wcześniejsze przekłady literatury światowej na język polski. 

To właśnie za to płacimy tłumaczowi, aby zachowując klimat i ducha książki, przepisał ją dla nas we współczesnym, jasnym języku. 

Jestem tłumaczką i często czytam po angielsku, ale wierzcie mi, nawet tłumacz czasem musi zaglądać do słownika. A każdy, kto zna język gorzej od tłumacza, musi zaglądać częściej. Nie uwierzę nigdy, że wszyscy znamy język angielski tak samo dobrze, że wszystkim nam czytanie w tym języku sprawia tak samo dużą frajdę. A przecież czytanie literatury pięknej ma sprawiać przyjemność!

Oczywiście bywa, że wybieramy książkę w języku oryginalnym, bo chcemy poszerzać swój zasób słów w tymże języku. Ale gdy po prostu chcemy odpocząć, to dobry przekład jest najlepszym wyborem. 

Tłumaczyłam Lato Edith Wharton pół roku - to nie byłą łatwa książka, bo jej akcja rozgrywa się na początku wieku. Wielu słów wówczas używanych codziennie już się nie używa. Są jak te wraki, które można znaleźć w słowniku, ale już się nie za bardzo kojarzą z czymś w życiu codziennym. Wiem, że zrobiłam dobrą robotę - pewnie wiele można jeszcze poprawić, ale jak na książkę zrobioną od A do Z przez jedną osobę (z pomocą dobrego korektora), wynik jest satysfakcjonujący. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mała Lunatyczka: Niewidzialność

Mała Lunatyczka siedziała wtulona w plusz zasłony, starając się wyglądać niewidzialnie. Ostatnio ciągle starała się wyglądać niewidz...